Testowałem Ferrari :)

Dla takich dni warto życ! W życiu nie pomyślałbym ze po zakończeniu sezonu w Volkswagen Castrol Cup czeka mnie taka niespodzianka. Ta wiadomość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba! Nie zastanawiałem się ani sekundy, bo marzenia z dzieciństwa o okiełznaniu czerwonego potwora mogły stać się faktem. Testy Ferrari 458 Italia Challenge to jak piękny sen, z którego nie chciałem się obudzić…

Automotodrom Brno przywitał mnie iście wiosenną pogodą, nastrój wręcz piknikowy. Jednak gdy wszedłem do garażu zespołu MenX Ferrari Racing Team i ujrzałem to cudo, wiedziałem, że zabawa się skończyła. Powiedziałem sobie: „chłopie” teraz albo nigdy! Choć miałem pewne obawy czy dam radę, to zostały one szybko rozwiane po pierwszych okrążeniach. Jazda takim samochodem daje ogromną frajdę z jazdy. Przesiadka z 300 konnego, przednionapędowego Golfa do ponad 500 konnego, tylnonapędowego Ferrari to różnica kolosalna. Wszystko to czego uczyłem się przez wiele lat jeżdząc przednionapędówkami teraz musiałem odłożyć na półkę. Pierwsze kółko, drugie, powoli zaczynam łapać rytm jazdy, zdejmuję sobie odrobinę kontroli trakcji. Każde kolejne kółko jest na wagę złota, czuję się coraz pewniej za kierownicą. W końcu rozłączam zupełnie kontrolę trakcji i dopiero czuję co potrafi ten sprzęt. Nie wiedzieć kiedy mija 30 minut i trzeba zjeżdżać do boxu. Podchodzi Jiri Lipina, który pomógł zorganizować testy i mówi do mnie: nie zjeżdżałeś to uznaliśmy, że się dobrze bawisz;-) Kiedy jednak już ochłonąłem po pierwszej sesji, przyszedł czas na analizę danych telemetrycznych. Nie tak łatwo zmienić kilkuletnie przyzwyczajenia z „ośki”… W tym celu kierowca fabryczny Ferrari Matteo Matelucci przejechał kilka okrążeń aby ustanowić referencyjny czas. Udzielił mi również kilku cennych wskazówek jak prowadzić wyścigowe Ferrari…

Drugi wyjazd na tor był już zupełnie inny, czułem się jakby to robił całe życie. Podszedłem do sprawy na luzie. Postanowiłem cieszyć się jazdą, tak jak to miało miejsce tydzień temu podczas ostatniej rudny VWCC. Z kółka na kółka poprawiałem swoje czasy aż w końcu poprawiłem czas referencyjny! To naprawdę dobry prognostyk, biorąc pod uwagę prawie zerowe doświadczenie w jeździe tylnonapędowymi samochodami. Już nie mogę się doczekać kiedy znów wsiądę do tej maszyny 🙂
Szczególne podziękowania kieruję do Jiri Lipina, który obdarzył mnie zaufaniem pozwalając dosiąść tego potwora. Dziękuję także całemu zespołowi MenX Ferrari Racing Team za wsparcie oraz Matteo Matelucci za cenne uwagi. Naprawdę to bardzo wiele dla mnie znaczy!
By | 2017-04-12T11:15:10+00:00 Październik 11th, 2014|Uncategorized|0 Comments

About the Author:

Leave A Comment